sobota, 22 października 2011

Nowe życie, nowe mieszkanie i w końcu sprawny aparat- dosyć pretekstów by reaktywować bloga i znów coś napisać.

Dziś, po długim nowohuckim spacerze, w czasie którego przemarzły wszystkie kostki, czas na ciepłe czekoladowe racuchy.

Ciasto powstało z połączenia: 2 jajek, szklanki mleka, półtorej szklanki (a może nawet 2) mąki, 4 dużych łyżek kakao, startej skórki z połówki pomarańczy, szczypty soli i cynamonu, paru łyżek cukru i łyżeczki sody oczyszczonej. Z takim ciastem nie ma zbyt wiele filozofii, ponieważ wszystko trzeba zdecydowanie ze sobą utrzeć. Sprawa wymagająca trochę wysiłku, szczególnie, gdy tak jak ja, nie jest się w posiadaniu miksera. Szukając plusów całej sytuacji mogę uznać, że trochę mnie to rozgrzało, jednak zdecydowanie mniej niż smażenie racuchów. Tutaj też bez zbędnych udziwnień i wyjaśnień, bo sam kształt i proces wrzucania racuchów na patelnie nie jest chyba nikomu obcy.

Same racuchy byłyby nudne, więc postanowiłam dorzucić do nich polewę wiśniową. Można by oczywiście bawić się z drylowaniem szklanki, czy dwóch wiśni, następnie gotowaniem ich aż się przynajmniej częściowo rozpadną razem z połową szklanki cukru, a potem czekaniem, aż sok zredukuje się do sosu. Niestety, albo i stety dziś świeżych wiśni nie posiadałam, znalazł się za to słoiczek dżemu wiśniowego maminej produkcji. Nie mam pewności czy zadziała to w przypadku dżemów kupnych, jednak ten od mamusi, podgrzany z dodatkiem cukru i wanilii był przepysznym dodatkiem do racuchów.

Efekt poniżej, a jutro pobawię się z nadziewaną cukinią.

 

poniedziałek, 21 marca 2011

Wykłady i szał zakupów. Po tym potrzeba tylko jednego - czegoś, czego przygotowanie trwa tyle ile ugotowanie makaronu. A w tym jestem specjalistką.

Rzeczony makaron leci do wrzątku ( jestem taka leniwa, że nawet wodę na makaron gotuję w czajniku elektrycznym). A na patelni lądują posiekana cebula z czerowną papryką. Miękną i się złocą. Za chwilę po to samo wpadną tam pieczarki pokrojone w plasterki i czosnek, posiekany bo nie mogę dorobić się wyciskarki. A teraz nowość w mojej kuchni i jednocześnie odkrycie sezonu - pomidory w puszce. Do tej pory w tej kwestii byłam strasznie ortodoksyjna i uważałam, że z puszki to co najwyżej farba, a nie pomidory, ale myliłam się i składam samokrytykę. I jeszcze przyprawy! Ale nie szalałam- sól, pieprz i zioła prowansalskie.

Kiedy już to wszystko wymieszałam, zachciało mi się uczcić wiosnę więc sypnęłam własnoręcznie wyhodowanym szczypiorkiem (strasznie jestem z niego dumna, że aż nie chcę go jeść). W zasadzie lepiej byłoby z bazylią, ale ta z mojego parapetu jakoś nie chce zacząć rosnąć..

Co najfajniejsze wszystko pachnie jak pizza!

makaron

 

ps. zrezygnowałam z list produktów , bo mam awersję do przepisów jak w książkach kucharskich.

niedziela, 20 marca 2011

Na sam początek prościej i bardziej zielono być nie mogło. Niezbyt wynikło to ze szczególnego zamysłu, a raczej z tego, że moja lodówka okazała się w zasadzie pusta. A jeśli czasu i produktów jest mało w moim przypadku oznacza to jedną rzecz : SAŁATKA!

Do tej wpadło:

- sałata lodowa

- zielony ogórek

- kromka ciemnego chleba

- koperek

-jogurt naturalny

- troche  soku z cytryny

-i bardzo banalna sól z czosnkiem

 

Najpierw trochę zabaw z nożem. Pokrojony w kostkę chleb ląduje na patelni, a sałata z ogórkiem w misce. Po zmieszaniu jogurtu z sokiem z cytryny, solą i startym czosnkiem (lenie niech zaprzyjaźnią się z czosnkiem w proszku!) mamy jeden z moich ulubionych sosów. I w zasadzie już po robocie. Sałata z ogórkiem wymieszana z grzankami, polana sosem i posypana drobno pokrojonym koperkiem.

Najwyższy czas żeby S. coś zjadła :)

 

 

salatka

1 ... 46
 
Kulinarny Blog Roku

Przepisy konkursowe


Reklama

Bądź na bieżąco

Polub na Facebooku

Obserwuj na Twitterze

Śledź na Pinterest
Pinterest

Podglądaj na Stylowi.pl
Google+
Partnerzy

Durszlak.pl Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów Top Blogi Odszukaj.com - przepisy kulinarne
zBLOGowani.pl
stat4u
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...